Przejdź do treści
Poradniki

Tajscy milionerzy uciekają z Londynu do Tokio. Co to oznacza dla Phuket?

Tajscy milionerzy uciekają z Londynu do Tokio. Co to oznacza dla Phuket?
Photo: Yurix Sardinelly / Pexels
W skrócie

Bogaci tajscy inwestorzy wycofują kapitał z Londynu i kierują go do Tokio oraz Niseko, ale to Phuket bije oba te rynki pod względem rentowności najmu i dostępności cenowej. Sprawdzamy, dlaczego globalny kapitał coraz częściej wybiera właśnie tajskie wybrzeże.

Krótka odpowiedź na start

Tajscy inwestorzy masowo wycofują pieniądze z londyńskich nieruchomości i przenoszą je do Tokio oraz na narciarski Niseko, uciekając przed rosnącymi kosztami własności i niepewnością polityczną w Wielkiej Brytanii. Tokio kusi stabilnym prawem i rentownością najmu na poziomie 3,5-4,5% rocznie, ale gdy zestawimy te liczby z Phuket, wyspa wygrywa niemal na każdym froncie: rentowność 6-8% rocznie, sezon turystyczny trwający 8-10 miesięcy i wejście w rynek już od 120 000-150 000 USD. To dlatego coraz więcej inwestorów z Bliskiego Wschodu, Zjednoczonych Emiratów Arabskich i Chin traktuje dziś Phuket nie jako chwilową spekulację, lecz jako stałą bazę inwestycyjną.

Dla polskiego inwestora, który obserwuje rynki azjatyckie z dystansu, ta zmiana ma konkretne znaczenie: kapitał globalny szuka miejsc z realną rentownością, przejrzystymi zasadami i sensownym progiem wejścia. Phuket coraz częściej spełnia te kryteria lepiej niż uznane metropolie.

Dlaczego tajski kapitał ucieka z Londynu?

Według The Nation Thailand, zamożni tajscy inwestorzy ograniczają swoją ekspozycję na brytyjski rynek nieruchomości, ponieważ koszty posiadania rosną, a otoczenie polityczne po Brexicie pozostaje niepewne. Na to nakłada się silniejszy funt względem bata, co dodatkowo podnosi realny koszt inwestycji.

Kluczowe obciążenia podatkowe w Wielkiej Brytanii, które zniechęcają zagranicznych nabywców, to między innymi:

  • dopłata do Stamp Duty Land Tax dla nierezydentów w wysokości 2% ponad standardową stawkę
  • roczny podatek ATED od nieruchomości o wysokiej wartości trzymanych przez spółki, zaczynający się od 4 150 GBP rocznie
  • słabnący rynek najmu w centralnym Londynie, który obniża realny zwrot z inwestycji

Do tego dochodzi zaostrzona polityka wizowa i ogólna niepewność regulacyjna, co sprawia, że Londyn traci status bezpiecznej przystani dla azjatyckiego kapitału.

Dokąd płynie tajski kapitał: Tokio i Niseko

Zamiast wracać do Bangkoku, pieniądze płyną do Japonii, głównie do Tokio i na narciarski kurort Niseko na Hokkaido.

Tokio przyciąga słabym jenem, stabilnym systemem prawnym i realnym popytem na wynajem. Ceny nowych mieszkań w 23 specjalnych dzielnicach miasta wzrosły o ponad 20% w latach 2024-2025, według Real Estate Economic Institute of Japan, a cena metra kwadratowego w centrum przekracza już 15 000 USD. Rentowność najmu w centralnym Tokio utrzymuje się na poziomie 3,5-4,5% rocznie.

Niseko, nazywane czasem 'azjatyckim Chamonix', od lat przyciąga zamożnych gości z Hongkongu, Singapuru i Australii. Ceny premium chalet podwoiły się tam w ciągu ostatnich pięciu lat, a rentowność w szczycie sezonu sięga 4-6%. Problem w tym, że sezon szczytowy trwa zaledwie 4 miesiące, od grudnia do marca, a wejście w segment premium zaczyna się od około 500 000 USD.

Jen handlowany był w 2025 roku blisko wieloletnich minimów wobec dolara, co obniża próg wejścia dla zagranicznych nabywców, ale jednocześnie zwiększa ryzyko walutowe przy przewalutowywaniu dochodów z najmu.

Jak Phuket wypada na tle Tokio i Niseko?

Tu zaczyna się prawdziwie interesująca część tej historii. Gdy zestawimy twarde dane, tajska wyspa wygrywa na kilku kluczowych parametrach jednocześnie.

ParametrTokioNisekoPhuket
Rentowność najmu rocznie3,5-4,5%4-6% (sezon szczytowy)6-8%
Długość sezonu turystycznegocały rokok. 4 miesiące8-10 miesięcy
Cena za m2 (segment premium)ponad 15 000 USDwysoka, ceny podwojone w 5 lat4 000-7 000 USD
Próg wejściawysokiod ok. 500 000 USDod 120 000-150 000 USD

Średnia cena metra kwadratowego w segmencie premium na Phuket wynosi 4 000-7 000 USD, czyli 2-3 razy mniej niż w Tokio. Do tego dochodzi znacznie dłuższy sezon wynajmu, 8-10 miesięcy zamiast czterech miesięcy szczytu w Niseko, co przekłada się na dużo bardziej stabilny dochód pasywny w skali roku.

Warto dodać, że Phuket pozostaje jednym z niewielu azjatyckich rynków wypoczynkowych, gdzie cudzoziemiec może posiadać kondominium na własność (freehold), co znacznie upraszcza strukturę inwestycji w porównaniu z wieloma innymi kierunkami w regionie.

Kto dziś kupuje na Phuket i dlaczego to nie chwilowa moda

Bangkok Post donosi o wyraźnym przesunięciu zainteresowania luksusowymi nieruchomościami w stronę Phuket, napędzanym globalną niestabilnością gospodarczą i polityczną. Nabywcy z Zjednoczonych Emiratów Arabskich, szerzej z Bliskiego Wschodu, oraz z Chin coraz częściej traktują wyspę jako miejsce do dywersyfikacji swojej bazy życiowej i inwestycyjnej, a nie jako krótkoterminową spekulację.

To potwierdzają dane rynkowe: aż 62% popytu na nieruchomości na Phuket pochodzi dziś spoza Tajlandii, od nabywców ze 141 krajów świata. To pokazuje, że międzynarodowy charakter tego rynku ma podłoże strukturalne, a nie sezonowe czy przypadkowe. Tajlandia zresztą regularnie plasuje się w pierwszej piątce azjatyckich kierunków pod względem bezpośrednich inwestycji zagranicznych w nieruchomości.

Czy warto iść śladem tajskiego kapitału do Japonii?

Niekoniecznie. Tajscy inwestorzy wybierają Japonię głównie z powodu bliskości geograficznej i więzi kulturowych, to naturalny kierunek regionalny dla kapitału z Bangkoku czy Chiang Mai. Dla inwestora z Polski czy szerzej z Europy sytuacja wygląda inaczej.

Phuket oferuje dziś bardziej dostępny ekosystem inwestycyjny: dobre połączenia lotnicze, rosnący popyt ze strony nabywców z Bliskiego Wschodu i Chin, rozwiniętą infrastrukturę w rejonach takich jak Bang Tao czy Laguna, oraz rynek, po którym łatwiej się poruszać niż po japońskim, zwłaszcza jeśli inwestor korzysta ze wsparcia lokalnego biura obsługującego zagranicznych klientów, jak Nieruchomości w Tajlandii.

Japonia nie stawia formalnych ograniczeń dla cudzoziemców kupujących ziemię i budynki, własność jest pełna i nieograniczona, ale proces wymaga licencjonowanego agenta i notariusza, a podatek od zakupu wynosi 3-4% wartości szacunkowej nieruchomości plus opłaty rejestracyjne. To wciąż więcej formalności niż przy zakupie kondominium na Phuket.

Jakie zyski realnie generują wille i apartamenty na Phuket?

Wille premium zarządzane profesjonalnie przez operatorów najmu wykazują rentowność na poziomie 6-8% rocznie przed kosztami operacyjnymi. Kondominia z gwarantowanym programem najmu dają zwykle 5-7%. Oba te wyniki biją większość azjatyckich stolic, w tym Tokio.

Główne ryzyka po stronie japońskiej to ryzyko walutowe (umocnienie jena podnosi próg wejścia dla nowych kupujących, choć jednocześnie zwiększa dolarową wartość dochodu z najmu dla obecnych właścicieli) oraz ekspozycja na trzęsienia ziemi wraz z towarzyszącymi kosztami ubezpieczenia. Na Phuket głównym tematem do przemyślenia pozostaje wybór odpowiedniego operatora zarządzającego najmem oraz lokalizacji o stabilnym popycie turystycznym.

Jak zaplanować wyjazd rekonstrukcyjny na Phuket przed zakupem?

Wizyta trwająca 3-5 dni zwykle wystarcza, by obejrzeć kluczowe inwestycje i porozmawiać z deweloperami na miejscu. Warto wcześniej zarezerwować nocleg blisko interesujących nas lokalizacji i z wyprzedzeniem umówić spotkania. Najlepsze miesiące na taki wyjazd to okres od listopada do marca, kiedy wszystkie nieruchomości są łatwo dostępne, a pogoda sprzyja oglądaniu okolicy.

Co ta zmiana oznacza dla globalnego rynku nieruchomości

Przesunięcie tajskiego kapitału z Londynu do Azji to nie chwilowa moda, lecz strukturalna zmiana kierunku. Zamożni azjatyccy inwestorzy szukają dziś rynków z wysoką rentownością, przejrzystymi zasadami i niskimi kosztami operacyjnymi. Na każdym z tych trzech kryteriów Phuket dorównuje Tokio, a pod względem samej rentowności najmu wyraźnie je wyprzedza.

Dla inwestorów szukających równowagi między wzrostem wartości kapitału a bieżącym dochodem z najmu, tajska wyspa pozostaje jedną z najmocniejszych propozycji w regionie, i to niezależnie od tego, skąd pochodzi kapitał: z Bangkoku, Dubaju czy Warszawy.

Źródło: Bangkok Post

Najczęściej zadawane pytania

Czy Polak może kupić nieruchomość na Phuket na własność?

Cudzoziemiec, w tym obywatel Polski, może kupić kondominium na Phuket na zasadzie pełnej własności (freehold), o ile zagraniczni właściciele nie przekraczają 49% powierzchni użytkowej danego budynku. W przypadku willi czy domu z gruntem konieczne są inne struktury prawne, np. długoterminowa dzierżawa, ponieważ cudzoziemcy co do zasady nie mogą posiadać ziemi na własność w Tajlandii.

Czy inwestycja w nieruchomość na Phuket jest bardziej opłacalna niż w Tokio?

Pod względem samej rentowności najmu tak: premium wille na Phuket generują 6-8% rocznie przy profesjonalnym zarządzaniu, podczas gdy Tokio oferuje 3,5-4,5%. Do tego cena metra kwadratowego na Phuket (4 000-7 000 USD) jest 2-3 razy niższa niż w centrum Tokio, a sezon wynajmu trwa 8-10 miesięcy zamiast całorocznej, ale bardziej wymagającej konkurencji rynkowej stolicy Japonii.

Jaki jest minimalny budżet, by zacząć inwestować na Phuket?

Solidne kondominia w atrakcyjnych lokalizacjach dostępne są już od 120 000-150 000 USD, co czyni Phuket wyraźnie bardziej dostępnym punktem wejścia niż Niseko, gdzie segment premium zaczyna się od około 500 000 USD.

Kiedy najlepiej zaplanować wyjazd na Phuket, żeby obejrzeć nieruchomości przed zakupem?

Najlepszy okres na wizytę rekonesansową to listopad-marzec, gdy pogoda i dostępność obiektów sprzyjają oglądaniu inwestycji. Sama wizyta trwająca 3-5 dni zwykle wystarcza, by odwiedzić kilka kluczowych projektów i spotkać się z przedstawicielami deweloperów na miejscu.