Jeśli szukasz krótkiej odpowiedzi: w 2026 roku najwięcej milionerów opuszcza Wielką Brytanię, Niemcy, Francję, Norwegię i Koreę Południową, a kierują się głównie do Singapuru, Hongkongu i Dubaju. Efektem ubocznym tej wędrówki kapitału jest to, że Phuket notuje wzrost sprzedaży luksusowych willi o 12,9% w 2026 roku, a najbardziej pożądane lokalizacje to zachodnie wybrzeże: Bang Tao, Layan i Kamala. Dla polskiego inwestora oznacza to jedno: rynek, na który jeszcze niedawno patrzyliśmy jako na ciekawą alternatywę, dziś staje się areną globalnej rywalizacji o najlepsze nieruchomości.
Co dokładnie pokazuje raport Henley & Partners
Raport Private Wealth Migration 2026 firmy Henley & Partners potwierdza to, co wielu inwestorów czuło intuicyjnie: mamy do czynienia z największym exodusem zamożnych osób z gospodarek zachodnich od dekady. Azja Południowo-Wschodnia oraz kraje Zatoki Perskiej umocniły się jako główne kierunki napływu międzynarodowego kapitału, podczas gdy Europa i Korea Południowa systematycznie tracą milionerów na rzecz Singapuru, Hongkongu i Dubaju.
Dla osób, które już mieszkają lub inwestują w Azji, to nie jest abstrakcyjna statystyka, tylko konkretne konsekwencje: rosnące ceny nieruchomości premium, zaostrzające się wymogi dotyczące rezydencji oraz nowe okazje na rynkach, gdzie popyt jeszcze nie osiągnął szczytu.
Najważniejsze liczby, które warto zapamiętać
- Singapur i Hongkong w 2026 roku umocniły pozycję głównych azjatyckich hubów dla zamożnych migrantów, wynika z danych Henley & Partners.
- Wielka Brytania, Niemcy, Francja, Norwegia i Korea Południowa notują odpływ HNWI (osób o wysokiej wartości netto) z powodu presji fiskalnej i zmian politycznych, przy czym podatek spadkowy w Korei Południowej sięga aż 50%.
- Dubaj pozostaje głównym punktem wejścia do regionu Zatoki Perskiej dla dywersyfikacji majątku.
- Popyt ze strony amerykańskich HNWI na programy rezydencji międzynarodowej osiągnął w 2026 roku historyczny szczyt, a zamożni Amerykanie aktywnie szukają opcji poza Stanami Zjednoczonymi.
- Liczba family office w Singapurze przekroczyła 1100 pod koniec 2024 roku i od tego czasu wciąż rośnie, a ceny nieruchomości premium w mieście przekraczają już 20 000 USD za metr kwadratowy.
- Sprzedaż luksusowych willi na Phuketcie wzrosła o 12,9% w 2026 roku według Knight Frank Thailand, podczas gdy popyt na condo osłabł, a najsilniejsze zainteresowanie budzi zachodnie wybrzeże (Bang Tao, Layan, Kamala).
- Rok 2026 to nie tylko przeprowadzka ludzi, ale systemowe przekierowanie kapitału z Zachodu w stronę Azji i Bliskiego Wschodu.
Dlaczego bogaci uciekają z Europy
Migracja bogactwa sama w sobie nie jest niczym nowym, jednak skala zjawiska w 2026 roku jakościowo różni się od fal z poprzednich lat. Pierwsza warstwa wyjaśnienia jest fiskalna. Rządy europejskie od trzech, czterech lat systematycznie dokręcają śrubę. Francja wprowadziła dodatkowe obciążenia dla dużych fortun, Norwegia podniosła podatek majątkowy, a Wielka Brytania po brexicie przestała być wygodną jurysdykcją dla nierezydentów. Efekt był do przewidzenia: zamożni ludzie zagłosowali nogami. Nawet Korea Południowa, długo postrzegana jako azjatycka historia sukcesu, traci milionerów w obliczu niestabilności politycznej i podatku spadkowego sięgającego 50%.
Druga warstwa to infrastruktura finansowa. W ciągu ostatnich pięciu lat Singapur przekształcił się w realną alternatywę dla Londynu i Zurychu w zarządzaniu majątkiem. Liczba family office w tym mieście-państwie przekroczyła 1100 pod koniec 2024 roku i od tego czasu tylko rośnie. Hongkong po okresie niepewności odzyskuje rozpęd, oferując dostęp do rynku chińskiego bez konieczności działania bezpośrednio przez Chiny kontynentalne.
Jak to wpływa na Tajlandię i Phuket
Trzecia warstwa jest subtelniejsza, ale kluczowa dla każdego, kto inwestuje w tajlandzkie nieruchomości. W miarę jak Singapur staje się coraz droższy (średnia cena nieruchomości premium przekracza już 20 000 USD za metr kwadratowy), część tego kapitału naturalnie przelewa się w stronę bardziej dostępnych rynków Azji Południowo-Wschodniej. Tajlandia, Wietnam i Malezja łapią 'drugą falę' kupujących, którzy już wybrali Azję jako bazę, ale teraz chcą zdywersyfikować swój portfel w regionie.
Geopolityka dodatkowo przyspiesza ten proces. Napięcia wokół Cieśniny Tajwańskiej kierują tajwański kapitał nie tylko do Japonii, ale coraz częściej na południe, do Bangkoku, Pattayi i przede wszystkim Phuketu, w momencie gdy chińscy nabywcy ograniczają swoją obecność na rynku japońskim, zwalniając miejsce dla kapitału z Hongkongu i Chin kontynentalnych.
Ciekawostką jest to, że amerykańscy HNWI to stosunkowo nowy uczestnik tej azjatyckiej gry o kapitał. Tradycyjnie Amerykanie preferowali Karaiby i Europę. Jednak w 2026 roku, według Henley, amerykański popyt na programy rezydencji międzynarodowej osiągnął historyczny szczyt, a znacząca część tego zainteresowania trafia do Azji. Programy takie jak Thailand Elite Visa, malezyjskie MM2H czy singapurski Global Investor Programme aktywnie konkurują dziś o tę grupę klientów.
Co robią deweloperzy w odpowiedzi na ten trend
Deweloperzy reagują zgodnie z oczekiwaniami. Sansiri, jeden z największych deweloperów w Tajlandii, planuje około 30 nowych projektów na Phuketcie o wartości 40 miliardów bahtów w latach 2027-2030, napędzanych rosnącym zagranicznym popytem na luksusowe wille i condominia. Tylko w 2026 roku firma uruchamia siedem projektów o wartości 10 miliardów bahtów, w tym cztery condo i trzy wille w Cherng Talay, mieście Phuket, Patong i Rawai.
Dla inwestorów zagranicznych, którzy już działają w Tajlandii, ten kontekst ma ogromne znaczenie. Konkurencja o dobre aktywa nasila się nie tylko lokalnie, ale globalnie, ponieważ kupujący z Europy, Bliskiego Wschodu, a teraz również ze Stanów Zjednoczonych, wyznaczają nowy pułap cenowy. Condominia w Bangkoku, wille na Phuketcie i Koh Samui, wszystko to staje się elementem globalnej gry, w której wygrywa tempo działania.
Dubaj jako brama do Tajlandii
Dubaj zasługuje na osobną wzmiankę jako punkt tranzytowy. Wielu inwestorów, którzy przenieśli się do ZEA w latach 2022-2023, dziś poważnie rozważa Tajlandię jako 'drugi dom': Dubaj pozostaje bazą biznesową, a Tajlandia staje się miejscem do życia i budowania długoterminowego majątku w nieruchomościach. To działa też logistycznie: bezpośredni lot z Dubaju na Phuket trwa około 6 godzin, więc zaplanowanie wyjazdu na oględziny nieruchomości nie jest żadnym problemem.
Dla klientów Nieruchomości w Tajlandii oznacza to praktyczną wskazówkę: coraz więcej zapytań, które trafiają do naszego zespołu, pochodzi właśnie od inwestorów łączących bazę w Zatoce Perskiej z majątkiem w Tajlandii.
Źródło: Bangkok Post
Podsumowanie: czy warto się teraz spieszyć
Główny wniosek z raportu Henley & Partners 2026 jest prosty: Azja przestała być egzotyczną alternatywą. Stała się głównym kierunkiem globalnej migracji kapitału. Dla inwestorów już obecnych w Tajlandii moment jest korzystny, ponieważ dają sobie przewagę przed nadchodzącą falą popytu. Dla tych, którzy dopiero planują wejście na rynek, okno możliwości zwęża się z każdym kolejnym kwartałem.
